What is your favorite scary story? Blog poświęcony tematyce szeroko pojętej grozy. Recenzje książek i filmów z gatunków: HORROR, KRYMINAŁ, THRILLER, SCI-FI, etc.

Wpisy z tagiem: skandynawski horror

sobota, 03 czerwca 2017

Forbrydelsen/ Dochodzenie - Sezon 1 (2007)

forbrydelsen

Detektyw pracująca w duńskiej policji, Sara Lund, tuż przed przeprowadzką do Szwecji zostaje zaangażowana w sprawę morderstwa nastolatki, Nanny Birk Larsen. Dochodzenie pochłania ja coraz bardziej, odsuwając wizję wyjazdu za granicę. Podejrzanych i tropów jest mnóstwo, jednak żaden zdaje się nie być tym właściwym.

"Forbrydelsen" to duński serial kryminalny, którego popularność nie słabnie mimo iż jego emisja w Polsce przypadała na lata 2011-2014. Wyświetlany był tez w innych, aż 120 krajach. Zdobył liczne nagrody i jak każdy nie amerykański hit, doczekał się amerykańskiego remake.

Szczerze mówiąc nieco dziwi mnie fakt, że powstały jedynie trzy sezony tego serialu. Osobiście jestem świeżo po seansie z sezonem pierwszym.

forbrydelsen

Rzuciłam jednym okiem na początek sezonu drugiego, ale jeszcze nie jestem w stanie go ocenić. Być może w dwóch następnych seriach nie udało się powtórzyć sukcesu historii śledztwa w sprawie morderstwa Nanny? Jeśli oglądaliście pozostałe sezony podzielcie się wrażeniami, bo nie wiem czy warto z nimi zaczynać.

Pierwszy sezon liczy sobie 20 odcinków z czego każdy opowiada o jednym dniu śledztwa. Wątków jest tyle, że ilekroć rozpoczyna się nowy odcinek, dobroduszny lektor przypomina nam poprzednie wydarzenia dość rozlegle. Wspominam o tym, bo o ile w przypadku innych seriali ta maniera mnie przeważnie wkurza i uważam ja za zbędna to w przypadku "Forbrydelsen" okazało się to potrzebne i pomocne.

Siła tej produkcji opiera się na dwóch filarach. Pierwszym jest klimat. Zimny, surowy, nieco mroczny, typowo skandynawski.

forbrydelsen

Drugim jest fabuła. fabuła w gruncie rzeczy nie bardzo odkrywcza, bo standardowo kryminalna. Mamy typowa ofiarę- młodą, piękna Nanne, kochaną przez zrozpaczonych rodziców, ale daleką od ideału - kolejny odpowiednik Laury Palmer.

forbrydelsen

Mamy pana X, który uprowadza dziewczynę, pastwi się nad nią przez wiele godzin a następnie morduje. Pan X pozostaje nieuchwytny aż do ostatniego odcinka. Jego tożsamość poznamy z resztą niewiele wcześniej, choć ,uwaga, cały czas przewija się na ekranie niezauważony.

Mamy też bohaterkę pozytywną w postaci Sary Lund, twardej babki, która nie ogarnia swojego życia osobistego, ale w kwestiach śledczych nie ma sobie równych. Sytuacje uatrakcyjnia cała masa podejrzanych, i choć nie jestem zwolenniczką motywów politycznych to uważam, że ich wykorzystanie w serialu było dobrym posunięciem.

A największą zaleta., jak w każdym filmie, serialu czy książce z motywem kryminalny jest to, że nie brakuje tu tajemnic i nie chodzi tu o watek główny w postaci tożsamości sprawcy morderstwa - każdy ma tu sekrety. Całość dograna, mimo licznych elementów, składa się w całość.

Pierwszy sezon okazał się więc jak najbardziej wart uwagi, zobaczymy co będzie dalej.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:8

Klimat:8

Napięcie:8

Zabawa:9

Zaskoczenie:8

Walory techniczne:8

Aktorstwo:7

Oryginalność:5

To coś:7

70/100

W skali brutalności:1/10

piątek, 12 maja 2017

Lake Bodom/ Bodom (2016)

lake bodom

Przed pół wieku nad jeziorem Bodom w Finlandii czteroosobowa grupa obozowiczów zostaje zamordowana przez nieznanego zabójce. Jednej z osób udaje się przeżyć, ale nie pomaga to w ujęciu sprawcy czynu.

Po latach nad to samo jezioro, w to samo miejsce wybiera się inna grupa nastolatków. Intencjom chłopców jest zgłębienie zagadki z przed lat, a dziewczyny też mają własną wizję tego wyjazdu.

Fiński slasher movie, Drodzy Państwo. Europejczycy wcale nie najgorzej czują się w tym bardzo amerykańskim gatunku i parokroć pokazali, że na starym kontynencie też wiedzą jak się robi dobrą rzeź.

Północne krajobrazy to świetna przestrzeń do zbudowania nastroju grozy i twórcy ten fakt wykorzystali. Większość akcji rozgrywa się pod osłoną nocy, ale oświetleniowcy dali radę i nie musiałam rozjaśniać ekranu, żeby cokolwiek zobaczyć. Może to dziwnie brzmi, ale zwracam na takie rzeczy uwagę. Ogólnie od strony technicznej jest to film dobrze zrobiony zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę budżet jakim dysponowali twórcy. Całkiem przyjemnie się na to patrzy. Muzyka też dobra. Jednak ideałem to ten film nie jest.

lake bodom

lake bodom

Fabuła jak na slasher przystało nie jest zbyt inteligentna choć scenariusz miał ambicje by trochę namieszać. Jest pare fabularnych twistów, które wzbogacają fabułę, ale nie robią wielkiego efektu wow.

Kuleje aktorstwo mimo, że dołożono starań by wykreować tu bardziej interesujące postaci niż w przeciętnym slasherze bywa. Dialogi kiepściane, albo tak brzmiały w wykonaniu obsady.

Całość daje efekt sympatycznego przeciętniaka, jednak dla samego klimatu myślę, że warto obejrzeć.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:6

Klimat:8

Napięcie:5

Zabawa:6

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:8

Aktorstwo:5

Oryginalność:5

To coś:6

57/100

W skali brutalności:2/10

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Shelley (2016)

shelley

Samotna matka Elena znajduje zatrudnienie na ekologicznej farmie duńskiego małżeństwa. By móc wrócić do swojego synka do Rumunii musi zgromadzić sporą sumę pieniędzy. Pracodawczyni wychodzi do niej z propozycją, która pomoże zarówno Elenie jak i im. Louise nie może urodzić upragnionego dziecka. Jedyną opcją by ona i jej mąż Kasper zostali rodzicami jest usługa surogatki. Elena zgadza się zostać 'inkubatorem' dla ich dziecka. Niestety ta decyzja ma poważne konsekwencje. Ciąża okazuje się dla kobiety wyjątkowo wyniszczająca, na tyle, że ta nabiera przekonania, że dziecko chce są zabić.

Filmy grozy o kobietach w ciąży trochę wieją nudą. Prędzej czy później, jakkolwiek kombinowano by nad fabularnym tłem, pojawia się kalka nieśmiertelnego "Dziecka Rosemary". Tak też jest w przypadku "Shelley".

Początek filmu całkowicie odgradza się od estetyki jaką serwował Roman Polański. Jednak w końcu i tak pojawia się nienarodzone dziecko i jacyś oni, którzy mocno interesują się dzieckiem mając głęboko w poważaniu stan zdrowia matki.

Co prawda myk jaki zastosowano w tym przypadku nie wskazuje jednoznacznie na złe intencje małżonków, którym Elena ma urodzić dziecko. Bardziej podejrzana wydaje się Elena. Tudzież dziecko w jej łonie. Tu mamy klasyczną zagrywkę paranoid thrillera: czy dziecko faktycznie jest trefne, czy może Elena za bardzo się nakręciła?

shelley

Tu mogę Wam zdradzić, że jak na skandynawski thriller przystało sprawa nie zostanie jednoznacznie rozstrzygnięta.

Fabula "Shelley" to więc nic specjalnego. Ciekawie prezentuje się natomiast forma. Bardzo nastrojowe kadry w pierwszej części filmu i sporo dosłownej brutalności w drugiej. To zdecydowanie może się podobać, ale wcale nie musi. Dlaczego? Ano dlatego, że to wyjątkowo stonowany film. Dzieje się tu niewiele tak naprawdę, a wydarzenia przebiegają żółwim tempem. Nie mamy tu skoków napięcia, wszytko idzie jednym rytmem.

Widzowie przyzwyczajeni do bardziej dynamicznych akcji mogą złapać drzemkę. Nie pojawiają się tu nagłe zwroty akcji, ani żadne inne wydarzenia których nie bylibyśmy w stanie przewidzieć. Nie mniej jednak film ogląda się przyjemnie, główne ze względu na jego walory estetyczne w postaci plenerów, scenografii, czy charakteryzacji bohaterów.

shelley

Technicznie to bardzo dobry obraz. Doskonale wykorzystuje motyw przewodni scenariusza: naturę. Wszytko jest tu bardzo naturalistyczne. Problem w tym, że mimo wszytko jest nieco nudnawy. Bardzo komercyjny wątek w bardzo nie komercyjnej ramie.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:5

Klimat:9

Napięcie:5

Zabawa:6

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:9

Aktorstwo:8

Oryginalność:4

To coś:5

58/100

W skali brutalności:1/10

sobota, 28 maja 2016

Snarveien (2009)

snarveien

Lina i Martin wybierają się do Szwecji by zakupić po taniości alkohol na ślub znajomego. Gdy mają już wracać do siebie, do Norwegii, natrafiają na blokadę na drodze, będącej skutkiem wypadku. Zmuszeni są ruszyć objazdem.

W takcie podróży w czasie, której dochodzi do nieprzyjemnego incydentu z miejscowym dziwakiem młodzi natrafiają na kolejną 'przygodę'. Na środku drogi znajdują nieprzytomną kobietę w zjawiający się na miejscu policjant oczekuje od nich pomocy w odstawieniu kobiety do jej domu, gdzie jak twierdzi ta mieszka ze swoimi dziadkami.

Tak Lina i Martin trafiają do domu na odludziu gdzie nie spotka ich nic dobrego.

snarveien

Skandynawskie kino zwykło mnie nie zawodzić. Horrory ze Szwecji i Norwegii odznaczają się oryginalnym podejściem, specyficznym klimatem ciągnącym chłodem i nie rzadko zaskakują. Nawet ich podejście do gatunków tak prostych jak slashery zasługuje na pochwałę, jak to było choćby w przypadku "Hotelu zła" - filmu prostego jak konstrukcja cepa, a jednak chwytliwego.

Sądziłam, że podobnie będzie w przypadku "Snarveien", ale tu nie mogę oddać się całkowitemu zachwytowi. Coś mi tu nie grało do końca i w efekcie film uznaje za średni.

Nie do końca przekonał mnie ten nadnaturalny przyrost nieszczęść na metr kwadratowy fabuły. W pewnym momencie wszystko robi się jakieś przekombinowane i mało czytelne. W filmach z cyklu młodzi na odludzi największym zagrożeniem dla protagonistów jest nieprzypadkowa przypadkowość. Tu tak na dobrą sprawę nie mogłam odnaleźć jakiejś celowości zarówno w zachowaniu Liny i Martina jak i depczącym im po piętach antagonistów.

Jeśli chodzi o czarne charaktery to nie poświęcono zbytniej uwagi na stworzeniem im określonego pola manewru, tak naprawdę to nie wiadomo po co dorwali tę parkę i co chcieli im zrobić. Jedynymi postaciami, o których można powiedzieć że były 'jakieś' jest para staruszków z domu na odludziu, postaci tak naprawdę dodatkowe, a jednak ciekawsze niż główne ofiary i główni oprawcy.

snarveien

Film trwa krótko, a mimo to nie utrzymał mnie w napięciu i tak naprawdę było mi wszystko jedno. Na plus mogę odnotować klimat zbudowany w zasadzie tylko i wyłącznie na dobrodziejstwie otoczenia w jakim rozgrywały się wydarzenia.

Gdyby była to rzecz amerykańska nie byłabym pewnie zawiedziona, ale od Skandynawów oczekuję jednak więcej.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:6

Klimat:7

Napięcie:5

Aktorstwo:5

Walory techniczne:6

Zaskoczenie:5

Zabawa:5

Oryginalność:4

To coś:5

51/100

W skali brutalności:1/10

poniedziałek, 18 maja 2015

Mørke sjeler/ Mroczne dusze (2010)

mroczne dusze

Młoda dziewczyna zostaje zaatakowana w czasie joggingu w lesie. Napastnik w pomarańczowym kombinezonie z pomocą wiertarki robi dziewczynie dziurę w czaszce. Nieszczęśniczka zostaje zapakowana do foliowego worka i odstawiona do kostnicy. Prowadzący sprawę detektyw dzwoni do jej ojca oznajmiając mu smutną nowinę. Sęk w tym, że rzekomo martwa pociecha tkwi w tej chwili przed ekranem swojego komputera. Nie była tak martwa jak się wydawało, skoro wróciła do domu, ale zdecydowanie coś jest z nią nie w porządku. Co więcej przypadek dziewczyny nie jest odosobniony.

mroczne dusze

Kino skandynawskie bywa dziwne, nie znaczy to jednak, że w jakiś sposób nie jest dzięki temu interesujące...

Mam poważny problem z oceną tego obrazu. Nie mogę go nazwać ani złym, ani wybitnym, ani nawet średnim, bo to określenie zarezerwowane jest dla obrazów bezpłciowych i znośnych w swojej bezpiecznej nijakości.

"Mroczne dusze" są zdecydowanie jakieś. Tylko jakie???

Początek rodem z kryminału. Młoda dziewczyna załatwiona w lesie przez nieznanego sprawce. Wygląd napastnika zalatuje slasher'owym antagonistą, a kolejne zbrodnie wskazują na seryjność jego działań.

Ale... sprawca nie zabija swoich ofiar.

mroczne dusze

Wracają do domów z dziurami w czaszkach i zakażeniem rozrastającym się w mózgu. Głównym objawem są czarne wymiociny. Johana, pierwsza z przewierconych wygląda jak... zombie. Tak też się zachowuje. Przyczyną nie jest mechaniczne uszkodzenie mózgu, lecz rozprzestrzeniające się zakażenie, ale skąd ono się wzięło? Zrozpaczony ojciec bierze sprawy w swoje ręce i trafia na bardzo mocny trop - w zasadzie nakrywa zbrodniarza na gorącym uczynku.

Mamy więc kryminał i zombie movie w jednym. Co więcej mamy tu jednocześnie film na serio i pastisz. Jeśli przyjrzeć się niektórym zachowaniom bohaterów, w tym naszego tatuśka, trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś tu z nas drwi. Podobnie jest z kwestią antybohatera, a raczej antybohaterów.

Pojawia się tu ciekawa historia, która rzuca odrobinę światła na to co i dlaczego wyczynia główny czarny charakter. Jednak sposób w jaki przebiega proces rozwoju zbrodniczej działalności, którego świadkiem jest nasz bohaterski ojciec wygląda dość... śmiesznie. Nie będę tu wymieniać konkretnych scen, ale jest tego sporo.

Wszytko kręci się wokół czarnej substancji, poprzez którą zarażają się kolejne ofiary. Sposób wprowadzenia jej do organizmu jest ciekawy, ale twórcy szybko od niego odchodzą i pod koniec filmu widzimy zwykłe walenie z gwinta w dodatku całkowicie dobrowolne.

mroczne dusze

Mogę się tylko domyślać co artysta miał na myśli. Może czarna substancja ma być ropą, którą w końcu infekują się wszyscy bez wyjątku, a co poniektórzy sami proszą się żeby zżarła im mózgi? Może to jakaś metafora dla przemysłu? Who knows...

Efekt całościowy jest co najmniej dziwny i trudny w odbiorze dla tych, którzy będą starali się zrozumieć o co chodzi. Jeśli zaś tylko zechcecie popatrzeć na kolejna wariację na temat zombizmu, dla uciechy i bez angażowania szarych komórek to nawet możecie się ubawić.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:5

Klimat:6

Napięcie:4

Zabawa:7

Zaskoczenie:4

To coś:6

Oryginalność:8

Walory techniczne:5

Aktorstwo:7

56/100

W skali brutalności:2/10

piątek, 28 marca 2014

Naboer/ Drzwi obok (2005)

drzwi obok

John, porzucony przez dziewczynę, mieszka samotnie na piątym piętrze starej kamienicy. Wkrótce do mieszkania obok wprowadzają się dwie kobiety. Anna, pierwsza z nich, prosi go o pomoc w charakterze tragarza, wtedy poznaje drugą, ostentacyjnie prowokującą go Kim. Samotny John stanie się ofiarą żądz. Pytanie tylko czyje pragnienia tak naprawdę spełnia: Kim, czy swoje?

drzwi obok

drzwi obok

"Drzwi obok" to koprodukcja Danii, Szwecji i Norwegii. Skandynawowie nie raz już udowodnili mi, jak doskonale poruszają się po pokrętnych ścieżkach thrillera psychologicznego. Warto tu wspomnieć chociażby o "Babycall", gdzie w jedną z głównych ról wciela się Kristoffer Joner, który w "Naboer" odgrywa pierwsze skrzypce jako główny bohater, John.

Innym przykładem może być bardzo zbliżony klimatem i poniekąd fabułą thriller "Klatka", o którym również miałam już okazję pisać.

Jeśli komuś przypadły do gustu te dwa obrazy i dobrze czuje specyficzną poetykę skandynawskiego kina na pewno spodoba mu się także "Drzwi obok". 

Słyszałam, że ten thriller jest przesiąknięty brutalnym sadomasochistycznym seksem, dlatego też dość długo ociągałam się z obejrzeniem go.

Faktycznie będzie tu jedna mocno erotyczna scena w której seksualna zabawa przeradza się w przemoc, jednak nie jest tak odpychając jak się spodziewałam.

drzwi obok

Nie jest to film, którego fundamentem są wrażenia wizualne, takie które mogą obrzydzić, wzbudzić lęk. Dominuje tu sama historia i jej niuanse.

Zakrętów, zwrotów akcji, dziwnych niepokojących sygnałów znajdziemy to całkiem sporo. Jeśli chodzi o sam klimat filmu to jest odpowiednio, jak na skandynawskie kino, zimny i surowy. Przechadzki naszego bohatera po długich, słabo oświetlonych korytarzach mieszkań mają szansę wywołać specyficzny rodzaj niepokoju.

I przestrzeń i ilość postaci jaka się po niej porusza jest bardzo niewielka, ale dzięki temu przez cały seans zdołamy się z nimi dobrze zapoznać. A jest tu co podziwiać, szczególnie dla pasjonatów dziwactw, parafilii i wszelkiego rodzaju elementów mogących budzić lęk u normalnego człowieka.

drzwi obok

Warsztat aktorski jaki reprezentuje pierwszoplanowy trójkąt: John, Kim i Anna jest naprawdę na wysokim poziomie, zważywszy, na to, że wielowymiarowość charakterów wszystkich tych postaci, pulsujące szaleństwo w każdym w nich nie jest rzeczą łatwą do zagrania jeśli chce się cały czas podtrzymywać napięcie.

Dla męskiej części publiczność spora uciechą będzie zapewne uroda aktorki wcielającej się w Kim. Jest naprawdę prześliczna i bez krępacji to pokazuje - nie wiem tylko czemu na plakacie wygląda tak niekorzystnie.

drzwi obok

Finał film jest taki jak lubię- nic ostatecznie nie jest takie jakim się wydawało.Scenariusz jest o tyle przemyślany, że nadpobudliwy w wyszukiwaniu intryg widz może się domyślić o co chodzi, innych czeka niespodzianka.

Moja ocena:

Straszność:7

Fabuła:9

Klimat:9

Zaskoczenie:9

Zabawa:9

Walory techniczne:8

Aktorstwo:9

Oryginalność:8

To coś:8

Napięcie:8

84/100

W skali brutalności:5/10

sobota, 21 września 2013

Klatka/ Isolerad (2010)

klatka recenzja

Frank to aspołeczny student medycyny. Przed nim ostanie egzaminy. Chłopak pragnie być najlepszy i łypie złym okiem na tych, którzy nie doceniają jego starań lub też są od niego lepsi.

A niech no tylko ktoś spróbuje zaburzyć jego święty spokój... Frankowi nagminnie przeszkadza życie prowadzone przez jego sąsiadów, do furii doprowadzają go hałasy za ścianą, czy porozrzucane po tytułowej klatce schodowej dziecięce zabawki. Na domiar złego do mieszkania 'nad nim' wprowadza się młoda, niezbyt taktowna fryzjerka Lotte, która koniecznie chce się zaprzyjaźnić z Frankiem, co ściąga na niego gniew jej psychopatycznego, rosłego przydupasa.

klatka recenzja

Thriller jest dziełem mało znanego duetu dwóch Johanów, Strom'a i Lundborg'a. Szwedzi nakręcili film, który  miał aspiracje do wywołania skojarzeń ze świetnym "Lokatorem" Polańskiego. Podobnie jak w owym dziele bohaterami są sąsiedzi zamieszkujący jedną kamienicę.

Szwedzki lokator, podobnie jak ten z dzieła Polaka jest zamkniętym w sobie mężczyzną, którego prześladuje myśl o tym, że sąsiedzi chcą go skrzywdzić. W przypadku Franka  oprawcą jest chłopak Lotte.

klatka recenzja

Motyw domniemanego morderstwa w sąsiedztwie, którego  świadkiem był Frank  nasuwa z kolei skojarzenie z "Oknem na podwórze".

Na oszczędnej przestrzeni z surowym wystrojem wnętrza rozgrywa się historia, która ma szansę wzbudzić w widzu niepokój swoim schizoidalnym klimatem.

Postać Franka postrzegamy jako ofiarę. Biedny chłopak wkopał się nieźle chcąc pomóc sąsiadce. Wielkie łapska chłopaka Lotte coraz bardziej zaciskają się wokół szyi studenta. Chłopak nie może spać jeść, uczyć się, boi się wyjść z własnego domu, boi się do niego wracać. Policja nie wierzy w jego historię, wszyscy mają go za wariata. A może mają rację? Może chłopakowi odbiło?

klatka recenzja

Frank jest bardzo ciekawym bohaterem i trudno jest go do końca rozgryźć. Interpretacje całej sytuacji, jej finału także mogą być różne.

Obraz trzyma w napięciu, i ze względu na dość nieprzewidywalne reakcje naszego bohatera ciężko jest przewidzieć  jak to wszytko się skończy.

Pod względem aktorstwa, czy spraw technicznych nie ma się do czego przyczepić, choć jest to obraz nakręcony raczej za niewielkie pieniądze.

Moja ocena:

Straszność:6

Napięcie:8

Klimat:8

Fabuła:8

Zaskoczenie:7

Zabawa:7

Aktorstwo:7

Walory techniczne:6

Oryginalność:6

To coś:7

70/100

W skali brutalności:3/10

czwartek, 18 kwietnia 2013

Babycall/ Elektroniczna niania (2011)

babycall recenzja

Anna wraz z ośmioletnim synem Andresem wprowadza się do mieszkania na przedmieściach Oslo. Szuka tam schronienia przed sadystycznym mężem, który znęcał się nad nią i usiłował zabić ich syna. Kobieta pod czujną opieką szwedzkiej opieki społecznej nie może jednak powrócić do normalności. Cały czas żyje pod presją, że władze odbiorą jej dziecko i o zgrozo oddadzą je tatusiowi, bo cóż - świadków znęcania nie ma, a Anna wykazuje niepokojące objawy psychicznego załamania. Nie potrafi żyć jak normalny członek społeczeństwa, w ciągłym lęku o siebie i przede wszystkim o syna. Jak zaszczute zwierze nie potrafi jeść ani spać, ciągle czuwa, a syna najchętniej przywiązała by sobie do nogi. W końcu w sklepie z elektroniką kupuje tytułowy "Babycall" elektroniczną nianie, która ma umożliwić jej stały nasłuch z pokoju synka. Elektroniczna niania zdaje egzamin, ale to wcale i uspokaja Anny bowiem zaczyna słyszeć dochodzące z elektronicznej niani odgłosy wskazujące, że komuś gdzieś dzieje się krzywda. Tylko właśnie: komu i gdzie? A może tylko jej się coś wydaje?

babycall recenzja

"Babycall" to film dość problematyczny jeśli przymierzyć się do jego klasyfikacji gatunkowej. Bo toto mamy w nim elementy nastrojowego horroru z ukłonem w stronę ghost story, silne naleciałości konwencji paranoid thriller i dużo elementów fabularnych wskazujących ze mamy tu do czynienia z dramatem. Nie ujmuje to niczego tworowi norweskiego reżysera, moim zdaniem dzięki temu jest jeszcze ciekawiej. W fabule nastąpi wiele zwrotów zmieniających pogląd o rozgrywających się wydarzeniach.

babycall recenzja

Noomi Rapace, którą mieliśmy okazje oglądać w kasowej produkcji Scotta "Prometeusz" pokazuje w tym filmie najwyższą aktorską klasę. Sposób w jaki wykreowała i odegrała postać Anny bije na głowę te wszystkie ztraumatyzowane mamuśki, które tabunami przewalają się w filmach grozy. Połączenie chłodu nagłych wybuchów jakieś chorej nad ekspresyjności jest godne podziwu i świetnie integruje się z klimatem opowieści. Historia osadzona w chłodnych i pustych ścianach mieszkania na blokowisku przygnębia z całą mocą.

babycall recenzja

Wątków typowych dla thrillera czy horroru nie zabraknie, jednak nie spodziewajcie się jakiś mrożących krew w żyłach scen. "Babycall" to film bardzo stonowany i minimalistyczny. Starający się nie podlegać żadnej konkretnej konwencji i wymykający się ścisłym standardom gatunkowym. Lubię coś takiego, aczkolwiek film nastręcza wielu widzom problemów. Czytałam, że wiele rzeczy wydaje się niezrozumiałych - nie wiem w zasadzie dlaczego, bo finalnie wszytko się wyjaśnia. Może trzeba filmowi poświęcić więcej uwagi?

Moja ocena:

Straszność:6

Fabuła:9

Klimat:9

Zaskoczenie:9

Aktorstwo:9

Zdjęcia:8

Zabawa:7

Dialogi:7

Oryginalność:7

To coś:8

79/100

Przypominam o KONKURSIE. Piłka nadal w grze!

sobota, 10 listopada 2012

Thale (2012)

thale

Film zaczyna się od dość mało sympatycznej sceny, w której podziwiamy wymiotującego do wiadra mężczyznę o imieniu Elvis.

- "Sprzątanie bez opierdalania. Tu Leo"- słyszymy po chwili z ust jego towarzysza.

W opisie wyczytamy natomiast iż będziemy mieli do czynienia z opowieścią o nimfach... O co chodzi?

thale

"Thale" to bardzo oryginalny twór. Bez wątpienia wyróżnia się na tle innych produkcji. Po pierwsze ciężko go sklasyfikować gatunkowo. Zapowiadany był jako horror. Na portalach filmowych widnieje jako thriller/fantasy, ale bez problemu możemy dopatrzeć się w nim dramatu, a nawet momentami komedii.

Dwóch gości pracujących jako sprzątacze zostało przydzielonych do niewdzięcznego zadania uprzątnięcia  rozczłonkowanych zwłok pewnego mężczyzny. W jego domostwie odkrywają dziwny bunkier pełen medycznych książek, przeterminowanych puszek z jedzeniem, magnetofon o raz wannę wypełnioną mętną wodą. A w tej wannie... Thale. Młodą, dość ładną niewiastę, trochę zdziczałą, trochę wypłoszoną.

Nie wiedząc co z nią zrobić jeden z nich, Leo- urzekający widza swoją osobliwą powściągliwością-  wzywa posiłki. Zanim jednak one przybędą Leo i Elvis będą musieli poradzić sobie z dziewczyną sami. Nie mając pojęcia z czym mają do czynienia mężczyźni próbują nawiązać z dziewczyną jakąś nic porozumienia. W ten oto sposób widź pozna niewiarygodna opowieść.

Film jest bardzo oszczędny w formie. Dialogi pomiędzy dwojgiem mężczyzn i ich próby porozumienia się z Thale mogą rozbawić, pomimo, że nie zawsze mają coś wesołego do powiedzenia. Cały obraz wywołał u mnie niepokój i ciekawość. O strachu raczej nie może być mowy, ale sprawie zbudowane napięcie i klimat film zapewnił mu miejsce w gronie thrillerów.

Nie gwarantuje, że nie będzie osób, które film znudzi, ale myślę, ze warto po niego sięgnąć. Zwłaszcza jeśli ktoś ceni sobie stonowane opowieści.

thale

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:7

Klimat:10

Aktorstwo:8

Zdjęcia:8

Zabawa:9

Oryginalność:9

Zaskoczenie:8

To "coś":8

Dialogi:8

69/100

środa, 29 sierpnia 2012

Sauna (2008)

sauna

Tytułowa sauna została wybudowana na bagnie, gdzieś na dalekiej północy.

Fińscy wieśniacy uciekający przed represjami i wojną 30 letnią, znaleźli opuszczoną wioskę niegdyś zamieszkałą przez mnichów.Sauna już tam była. Legenda głosi iż zamieszkują ją duchy. Sauna jest czymś w rodzaju czyśćca, miejsca gdzie można oczyścić się z grzechów.

sauna

Bracia Erik i Knut są członkami komisji, która ma wytyczyć po wojnie nowe granice pomiędzy Rosją i Finlandią.W czasie wędrówki w głąb północy natrafiają na bagna i wioskę, o której wcześniej nikt nie widział.

sauna

Obaj są już zmęczeni wojenną zawieruchą. Szczególnie wrażliwy Knut, którego dręczą wyrzuty sumienia w związku ze zbrodnią, której dopuścili się wcześniej na fińskim wieśniaku, a także z porzuceniem w piwnicy na pewną śmierć jego córki. Knut ma halucynację, myśli tylko o tym żeby zawrócić i uratować dziewczynę, może nie jest jeszcze z późno? Erik skutecznie go od tego odwidzi.

W filmie bardzo istotną warstwę stanowią legendy, wierzenia, cały skandynawski folklor, który zaznajomionemu z tematem widzowi pomoże rozwikłać tajemnicę sauny. Jeśli jest się historycznym ignorantem, nie mającym bladego pojęcia o fińskiej kulturze- like me - pozostaje zanurzyć się w dusznym, poetyckim i onirycznym klimacie filmu i cieszyć oko świetnymi, nie mniej niż cała historia, nastrojowymi zdjęciami.

Film ma w sobie bardzo czytelne drugie dno. Z obrazu o wyjątkowo chłodnej tonacji wyłania się obraz ognia piekielnego, który trawi ludzi już tu na ziemi. Ten ogień to wyrzuty sumienia, pragnienie otrzymania przebaczenia.Wyzwolenie, oczyszczenie, tak ważne dla ludzi żyjących w czasach wojennej beznadziei...

sauna

Największą zaleta "Sauny" jest jej oryginalność. Niezwykle ambitna produkcja z doskonałym i niepowtarzalnym klimatem, który pozwoli zachwycić się filmem widzowi, któremu obce są nastroje dalekiej północy.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:8

Klimat:10

Aktorstwo:8

Zdjęcia:10

Zabawa:7

"To coś":9

Oryginalność:9

Zaskoczenie:5

Dialogi:7

77/100

Zakładki:
BIBLIA HORRORU (Kontakt, współpraca)
JAKI FILM POLECASZ?
JAKI TO HORROR?
LISTA HORRORÓW
RECENZJE FILMÓW- ILSA
RECENZJE KSIĄŻEK- ILSA
RECENZJE SERIALI GROZY - ILSA
W sąsiedztwie














Najstraszniejsze strony w necie


Blogi



Ja Pacze Sercem - adopcje kotów niewidz?cych







zBLOGowani.pl