What is your favorite scary story? Blog poświęcony tematyce szeroko pojętej grozy. Recenzje książek i filmów z gatunków: HORROR, KRYMINAŁ, THRILLER, SCI-FI, etc.

Wpisy z tagiem: body horror

sobota, 08 lipca 2017

Raw aka Grave (2016)

raw

Młodziutka Justine zaczyna studia na wydziale weterynarii. Jest wegetarianką, jak wszyscy z jej rodziny, w tym starsza siostra studiująca na tej samej uczelni. W czasie studenckich otrzęsin zostaje zmuszona do zjedzenia surowej króliczej nerki. Po tej nagłej odmianie w diecie dziewczyna zaczyna chorować. Na jej ciele pojawia się wysypka, a w głowie rodzi się nowy nieznany dotąd głód, głód surowego mięsa.

Czego ja o tym filmie nie słyszałam... Na długo przed tym, gdy miałam okazję go zobaczyć dotarła do mnie cała fala pogłosek o jego zajebistości. Jednak wiecie, co? Nabrałam apetytu na coś czego francuska reżyserka wcale nie zaserwowała. Dlatego właśnie tak unikam, czytania o filmach, których jeszcze nie widziałam, oglądania trailerów itp. W przypadku "Raw" nie dało się tego uniknąć. Miała być totalna masakra, a dostałam... No właśnie, co?

"Raw" wcale nie jest tak obrzydliwy jak niesie gminna wieść. Nie zwymiotowałam, nie zrobiło mi się słabo, nie miałam ochoty odwrócić wzroku.

Mimo wszytko wcale nie uważam tego filmu za kiepski, zwyczajnie machina promocji nieco przegięła pałę. Jego fabuła usiana jest elementami gore, może nawet body horroru, ma zadatki w stronę kina kanibalistycznego, jednak coś czuję, że taki "Cannibal Holocaust", którego nawiasem nadal nie mam odwagi obejrzeć, zrobił by zdecydowanie większe wrażenie:)

Fabuła filmu skupia się na młodej bohaterce, która od chwili opuszczenia rodzinnego domu, jawiącego się jako bezpieczny klosz, przeżywa pewnego rodzaju wyzwolenie. Początkowo przerażona i niechętna przełamuje kolejne bariery- pierwszą jest zjedzenie surowego mięsa - aż całkiem się zatraca.

raw

To o czym było najgłośniej, czyli wizualna brutalność, to sceny nieco sadomasochistycznego seksu i konsumpcja ludzkiego mięsa. Tak naprawdę jakieś wrażenie zrobiła na mnie tylko scena z palcem, kiedy Justine konsumuje go jak smakowitego szaszłyka. Wygląda to intrygująco, ale bardziej niż na sam element gore warto zwrócić uwagę na twarz bohaterki. Ekspresja aktorska młodziutkiej odtwórczyni roli Justine zdaje się być najmocniejszym elementem filmu.

raw

Fabularnie wszytko wydaje się dość oczywiste, aż przychodzi finał, a wraz z nim mały surprise. Oczywiście istnieją wcześniejsze przesłanki by stwierdzić, że COŚ  tu jest nie tak, gdzieś musi być przyczyna, ale mimo wszytko byłam dość strwożona takim wyjaśnieniem.

"Raw" mimo, że jest filmem debiutantki,a może właśnie dlatego, widać w nim własny styl. Francuska reżyserka nie podąża ślepo za mainstreamem i nie zrobiła filmu ładniuśkiego. Jego klimat kojarzy się z pewną surowością, niedbałością, naturalizmem. Główna bohaterka przedstawiana nam jest w dość bezkompromisowy sposób z całym wachlarzem swoich słabości. kojarzyła mi się nawet z Pauline z "Chirurgicznej precyzji".

raw

Jeśli więc liczycie na wstrząsy za sprawą nagromadzenia makabreski w tym filmie, to się przeliczycie. Makabreska jest, ale nie stanowi głównej treści filmu. Jest bardzo rozumnie wykorzystana i dzięki temu nie odziera filmu z realizmu, na którym sądzę bardzo zależało reżyserce. Film mogę polecić większości z Was, bo wierzę, że żołądki macie jednak mocniejsze niż owiani legendą rzygający widzowie z Los Angeles.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:6

Zabawa;7

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:9

Aktorstwo:9

Oryginalność:7

to coś:7

70/100

W skali brutalności:4/10

piątek, 24 lutego 2017

Let her out (2016)

let her out

Helen zatrudniona jako kurier ma wypadek na rowerze w wyniku którego trafia o szpitala. Szybko dochodzi do siebie jednak uraz i hospitalizacja nie pozostały nie bez wpływu na jej zdrowie. Wkrótce po tym jak pojawią się u niej pierwsze zaniki świadomości Helen dowiaduje się o guzie w swoim mózgu. Szybko decyduje się na operacje przerażona narastającymi objawami przypominającymi obłęd. Pozostaje jej odczekać trzy dni na zabieg, jednak w tym krótkim czasie to co wzięto za czysto medyczne schorzenie przejmuje kontrole nad jej życiem.

"Let her out" to kolejny horror z ostatniego halloweenowego maratonu w Helios. Podobnie jak poprzednik, "Bed of the dead", nie trafił do szerszej dystrybucji kinowej i podobnie jak poprzednik jest dziełem tego samego reżysera Cody'ego Calahan'a.

Twórca i tym razem postawił na film obfitujący w wizualne wrażenia. Z tym, że teraz zdecydowanie mogę pochwalić ich jakość.

W przypadku "Let her out" nie zabraknie tu widoków miłych dla fanów wszelkiej maści body horrorów. Jest na co popatrzeć Mili Państwo i mówię o tym w pierwszej kolejności, bo jeśli chodzi o fabułę filmu nie jest już tak fajnie.

Nie jest fajnie bo jest powtarzalnie. Przyczyna nagłej zmiany w osobowości głównej bohaterki jest w kinie grozy motywem dość popularnym. Weźmy choćby obraz "Another me" z 2013, czy jeszcze bliższy fabule "Let her out" film "Mroczna połowa", nakręcony w oparciu o powieść Stephena Kinga.

Cieszy mnie, że twórca filmu przynajmniej nie starał się robić z wątków głównego wielkiej tajemnicy i szybko wyłożył kawę na ławę zdradzając nam pochodzenie guza w mózgu Helen. Dalsze filmowe wydarzenia są do przewidzenia dla widza, którego ów wątek główny nie jest pierwszyzną.

let her out

Sam tytuł filmu zdradza nam, że w przypadku Helen mamy do czynienia z kimś, która "chce wyjść". I wychodzi, w chwilach gdy Helen traci świadomość. Natura owego bytu jest na tyle złowroga, że daje szansę na ujrzenie dużej dawki masakry. Efekty wizualne są największym plusem tego filmu, więc jeśli nie jesteście zwolennikami takich widoków, nie macie tu w zasadzie czego szukać.

Na mnie owe widoki zrobiły dobre wrażenie, może dlatego, że mało kiedy obcuję z body horrorami i zawsze jest to dla mnie jakaś odmiana.

Podobał mi się ogólny klimat filmu, dynamizm zdjęć i ich kolorystyka. Aktorstwo na poziomie zadowalającym.

Tak sobie pomyślałam, że gdyby twórca włożył tyle wysiłku w "Bed of the dead" zamiast w ten projekt mielibyśmy przynajmniej jedne bardzo dobry film z dobrym pomysłem i wykonaniem, a tak mamy dwie średniawki, z czego w każdej kuleje co innego.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła: 6

Klimat:8

Napięcie:5

Zabawa:6

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:8

Aktorstwo:7

Oryginalność:5

To coś:6

60/100

W skali brutalności:3/10

niedziela, 13 listopada 2016

Bite/ Ugryzienie (2015)

bite

Casey wraz z dwiema przyjaciółkami bawi się na Kostaryce w czasie swojego ostatniego panieńskiego wyjazdu. To właśnie w tych egzotycznych okolicznościach dochodzi do małego incydentu. Przyszła panna młoda zostaje ugryziona przez jakieś wodne robactwo. Po powrocie z wojaży ma więc nie tylko moralnego kaca, ale też objawy rozszerzającej się infekcji. Wkrótce w jej organizmie zajdą nieprzewidywalne zmiany.

"Bite" to nowy horror w wydaniu Chada Archibalda, który to nieszczególnie popisał się swoim ostatnim filmem "Drownsman".

Tym razem zrezygnował z formuły slashera na rzecz body horroru, który to podgatunek przeżywa ostatnimi czasy pewne ożywienie. Filmy skupione na prezentowaniu rozkładu ciała, pełne nie tyle makabry co zwykłej ohydy sprzedają się jak widać dobrze. Wybór tej formuły okazał się dobrym posunięcie, bo tym razem film Archibalda bardziej przypadł mi do gustu.

Jego fabuła nasunęła mi skojarzeni z filmem "Chora dziewczyna", gdzie również mieliśmy do czynienia z historią zapoczątkowaną przez ugryzienie egzotycznego insekta. Jeśli znacie ten obraz domyślacie się już do czego mniej więcej zmierzać będzie "Bite".

bite

Po powrocie z Kostaryki Casey powinna pełną para szykować się do ślubu z przystojnym Jared'em. Zamiast tego odczuwa objawy zatrucia pokarmowego. Początkowo nie wiąże tego z incydentem z owadem, dopóki nie zobaczy pięknie gnijącej rany na jaj nodze.

Wymioty dziwnym śluzem i ropiejąca rana na nodze to mały przedsmak obrzydliwości jakie serwuje nam twórca. Takich scen będzie z czasem coraz więcej, przemiana naszej bohaterki, jej organiczna ewolucja zacznie zalatywać estetyką Cronenberga i jego remake "Muchy". Takie porównanie z pewnością zaostrzy apetyt miłośnikom jego specyficznego horrorowego gustu.

Fabuła, jej fantastyczna warstwa, niekoniecznie grzeszy oryginalnością, toteż scenariusz stara się wprowadzić tu trochę więcej psychologii. Infekcja rzutuje też na zmiany w psychice, ale nie w tym rzecz.Naszą Casey po za owadzią infekcją trapią jeszcze rozterki emocjonalne w związku z nadchodzącym ślubem. Skupia się na nich na tyle, że długo bagatelizuje swoją chorobę.

bite

Trochę zagrywek romantyczno dramatycznych odciąga uwagę od uczty obrzydliwości, co odnotowuję na plus - co za dużo to nie zdrowo. Zabawne jednak jest, że wszelkie zrywy namiętności bohaterów kończą się... wymiotami :)

Warstwa dramatyczna po za tym, że daje pretekst naszej bohaterce i widzowi by nie myśleć o gnijącej nodze, otwiera perspektywę by spojrzeć na tą historie trochę głębiej. Tak sobie myślę, że przemiana jaka zachodzi w bohaterce jest brutalną alegorią zmiany jaka wkrótce ma zajść w jej życiu. Ma bowiem poślubić nudnawego pracoholika, który zgodnie z zakazem mamusi nie chce uprawiać seksu z narzeczoną, zaś zaraz po ślubie prędziutko chce ją zapłodnić i wepchnąć w rolę ugrzecznionej żonki. Przyszła teściowa traktuje ją jak ścierę i na każdym kroku wytyka jej niewydolność.

Z drugiej strony mam losowy wypadek, który doprowadza Casey do stanu, w którym zmienia się w kogoś zupełnie innego, wbrew swojej woli. Przemianie towarzyszy przerażenie. Zaczynają rządzić nią obce instynkty (instynkt macierzyński, instynkt mordercy), których nie rozumie. Może to nadinterpretacja, ale chcę myśleć, że mamy tu coś więcej niż popis obrzydliwości.

Z cała pewnością "Bite" jest skierowane do miłośników nieciekawych widoków, napawających chęcią rzygnięcia w ekran. Historia jest prosta i skupiona na wyeksponowaniu właśnie tych elementów. Trzeba przyznać, że twórca podszedł do tematu odważnie.

bite

Czy film spodoba się wszystkim? Już teraz, po ocenach widzów, wiem, że nie. Nie każdy lubi gdy mu się rzuca w twarz TAKIE widoki i nie ma co się temu dziwić. Dla mnie osobiście była to miła odmiana, od znacznie popularniejszych horrorowych podgatunków.

Moja ocena :

Straszność:3

Fabuła:6

Klimat:7

Napięcie:5

Zaskoczenie:5

Zabawa:7

Walory techniczne:8

Aktorstwo:7

Oryginalność:5

To coś:7

60/100

W skali brutalności: 3/10

Zakładki:
BIBLIA HORRORU (Kontakt, współpraca)
JAKI FILM POLECASZ?
JAKI TO HORROR?
LISTA HORRORÓW
RECENZJE FILMÓW- ILSA
RECENZJE KSIĄŻEK- ILSA
RECENZJE SERIALI GROZY - ILSA
W sąsiedztwie














Najstraszniejsze strony w necie


Blogi



Ja Pacze Sercem - adopcje kotów niewidz?cych







zBLOGowani.pl